środa, 16 lipca 2014

Dzień Sądu

Przez tych kilka minionych dni wydarzyło się wiele rzeczy, których następstwa mają ogromny wpływ na różne zakresy wyprawy.

Przede wszystkim jutro ostatecznie rozwiąże się kwestia uczestnictwa Wieży. Wiemy już, że dzięki wsparciu finansowym głównych sponsorów (MedPipe, Turbo24, BMK Pawliszyn) jesteśmy w stanie pomóc Łukaszowi. Jednak główną przeszkodą może być życie zawodowe. Chciałbym podkreślić, że w maju zdobył, jakże upragnione, uprawnienia budowlane do projektowania w specjalności konstrukcyjno - budowlanej. Kłaniamy się nisko i gratulujemy!
Jutrzejszy dzień może przekreślić definitywnie jego wyjazd. Nie muszę dodawać, że reszta ekipy 2x6k trzyma kciuki za jego porażkę :)

Z bardziej radosnych nowinek wiemy, że Aleksiej zabrał się za pakowanie, bo już przecież z końcem miesiąca startuje do Pragi, żeby stamtąd kontynuować podroż na wschód i rozpocząć samotną przygodę z indyjskimi Himalajami.
Twierdzi, że wagowo jest podobnie jak w Iranie. Ciężko jest coś zredukować. Objętościowo to nie wie jeszcze jak zmieścić polar - jedyne, co mu nie weszło do plecaka poza oczywiście przytroczonymi rzeczami (namiot, karimata, kijki i czekan). Ogólnie jest średnio zadowolony z osiągniętych rozmiarów i wagi sprzętu, ale jak tu się dziwić przy wyjeździe trwającym 3 miesiące.


Ale najważniejsze przed nami - z kolanem jest lepiej. Dalej chrupie, ale teraz już przy mniejszych zakresach ruchu i  zmniejsza się to powoli  cały czas.
Do tego na tą chwilę może się przebiec czy skakać i nie jest to związane z bólem, a jedynie z dyskomfortem. Może wchodzić i biegać po schodach i nie może się doczekać drugiego zastrzyku, jutro. Pierwszy raz w życiu z niecierpliwością czeka na igłę, która ma się zagłębić pod jego skórę... A no i dzisiaj dostał wizę Indii do paszportu, który powinien wylądować niedługo we Wrocławiu.

Spotkała nas również bardzo miła i nieoceniona niespodzianka. Dostaliśmy ostatnio wiadomość, której fragmenty pozwolę sobie przytoczyć:

"Ostatnio podczas rozmowy, koleżanka powiedziała mi o grupie zapaleńców, którzy jeżdżą po świecie i zdobywają szczyty o zawrotnych wysokościach. (tutaj delikatna przesada :)) Pokazała mi krótki artykuł w intrenecie, zapowiadający kolejną wyprawę. (...) Po pierwsze chciałam życzyć Wam powodzenia na zbliżającej się wyprawie, a po drugie i chyba najważniejsze to powiedzieć, że strasznie miło jest widzieć tak pozytywnie zakręconych ludzi z pasją!!!!! Może brzmi to bardzo dziecinnie, ale strasznie cieszę się gdy widzę ludzi, którzy podążają trochę inną ścieżką niż ta już mocno wydeptana. Wasz zapał jest ogromnie zaraźliwy i motywujący. Dodajecie zapału ludziom, którzy szukają swojej drogi na tym świecie, przynajmniej mi. Mam nadzieję, że będzie można oglądać foty i czytać relacje z przebiegu Waszej wyprawy. Życzę powodzenia, dużo emocji i satysfakcji z podjętego wysiłku. Pozdrawiam, A."

Chcemy powiedzieć, że naszym pragnieniem jest, abyśmy poprzez dzielenie się naszymi marzeniami byli w stanie przekazać bakcyla innym osobom, które za każdym razem odkładają swoje cele na później, nie maja odwagi ku nim kroczyć, nie znajdują w sobie wystarczającej determinacji lub po prostu uważają, że to niemożliwe. Dziękujemy za ten pozytywny zastrzyk energii oraz przekonanie o słuszności naszych działań.
Pozdrawiamy Panią A. i mamy zamiar spełnić Jej oczekiwania.

Na dobitkę zapraszam do przeczytania kolejnego krótkiego artykułu o wyprawie na lokalnym portalu Moja Oleśnica.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza